Macierzynstwo.info, macierzyństwo, iwona guć

Kontakt

tel. 602 12 26 72

e-mail: iwona@gucie.pl

www.macierzynstwo.info

Nepal

Nepal

 

Pierwsze wspomnienie z Nepalu to stolica - Katmandu. Takie nasze Zakopane, tyle że nieco wyżej. Autobus z Indii, pnie się pod krętych, górskich drogach prawie 20 godzin (z przerwa na naprawę koła, które odpadło na trasie).

Katmandu, jest niezwykle urokliwe, wypełnione jest egzotycznymi zapachami. Stad planuje się wyprawy w góry, tu robi się ostatnie zakupy przed trekkingiem. Pobyt tu to również czas na aklimatyzacje. Nasze ulubione danie to pierożki Momo – gotowane na parze pierogi z ostro przyprawionym baranim mięsem, polane kwaśnym sosem z limonek. Do popicia woda – UWAGA! – tylko butelkowana, w przeciwnym razie kłopoty gwarantowane, nie pomoże Smecta ani węgiel. Nawet mycie zębów wymaga używania butelkowanej lub gotowanej wody.

Z Katmandu wyruszamy na tygodniowy treking na przełęcz Gosaikund, na wysokość 5000 metrów. Dzień po dniu, wraz ze wzrostem wysokości, zmienia się przyroda. Od pól uprawnych – niżej, do skalnych krajobrazów, gdzie wśród śniegu i lodu nie uświadczysz skrawka zieleni. Mijamy małe, złożone z kilku chat wioseczki, póĄniej już tylko pojedyncze domy. Kiedy wchodzę na podwórko jednego z nich, aby popatrzeć bawiące się dzieci, natychmiast, nieco wystraszone, zbijają się w gromadę, obserwują mnie podejrzliwie. Widać biali ludzie nie zaglądają tu zbyt często.

 

Trzeciego dnia, gdzieś na wysokości około 4 tysięcy metrów, pod wieczór, przychodzi kryzys. Przed nami bardzo strome podejście. Bolą nogi (od chodzenia), plecy (od plecaka) i głowa (z powodu rozrzedzonego powietrza). Nachodzą mnie pytania, po co się tu wybrałam. Coraz częstsze odpoczynki i wypatrywanie końca drogi, nawet łzy. Ale w końcu jest nagroda. Pod wieczór dochodzimy do grzbietu góry. Przed nami po horyzont rozciągają się pasma gór, spowite chmurami i oświetlone promieniami zachodzącego słońca. Już wiem, po co tu jestem. Było warto.

Nasz zawód ma to do siebie ze gdziekolwiek się nie wybiorę, zawsze mogę liczyć na ciekawostki związane z moją pracą. W jednej z górskich wioseczek w Himalajach na ścianie domu odkrywam rodzaj bilboardu z instrukcja jak odebrać poród. W sposób zrozumiały dla każdego pokazano podstawowe zasady, od konieczności umycia rak – przed, po odcięcie żyletką pępowiny – po porodzie. Biorąc pod uwagę ze najbliższy szpital jest oddalony o 3 dni marszu, przydatność takiego instruktażu jest oczywista. W innym miejscu spotykam dwie amerykańskie położne, które przyjechały jako wolontariuszki do Nepalu, by tu uczyć się odbierania fizjologicznych porodów, o które u nich w kraju coraz trudniej.

Te widoki i przygody, które wspólnie przezywamy po drodze, ci ludzie których spotykamy oraz zawodowe doświadczenia i spostrzeżenia, których dokonuję łączą się we wspomnienia, które będą mi pomagały w codziennej pracy i oczekiwaniu na kolejną wyprawę.

 

Iwona Guć

położna środowiskowo-rodzinna,

prowadzi szkołę rodzenia,

zajmuje się poradnictwem laktacyjnym